Page 5 of 9

Planowana restrukturyzacja

businessman with calculatorWczoraj dowiedziałem się, że w pierwszym kwartale nowego roku ma dojść do poważnych zmian restrukturyzacyjnych w zatrudniającej mnie firmie. Cóż, trzeba przyznać, że informacja ta nie należy do najlepszych wieści otrzymywanych tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Przecież wiecie z czym wiąże się każda „restrukturyzacja” – głównie ze zwolnieniami i zmianami na gorsze. Rzadko kiedy zwykły pracownik zadowolony jest ze zmian w pracy firmy. Korzyści czerpią z tego kierownicy i członkowie zarządu, a nie ci na najniższych stanowiskach, pracownik ds. obsługi klienta Piotrków Trybunalski.

Nie lubię nie mieć żadnych możliwości wyboru i nie posiadać planu działania w razie sytuacji awaryjnych, dlatego już zacząłem planować co zrobię, jeśli za parę miesięcy stracę pracę. Nie mogę tak kompletnie zostać na lodzie i nic z tym nie zrobić, dlatego postanowiłem zacząć orientować się w rynku pracy i poszukiwać nowego miejsca zatrudnienia. Na razie będę to robił spokojnie, bez gwałtownych ruchów i przygotowywał się na cięższe czasy. Wyślę parę CV i zobaczę jak z odzewem. Jeśli któraś oferta pracy szczególnie mnie zainteresuje to z chęcią wybiorę się na rozmowę kwalifikacyjną.

Nie wiem co koledzy z pracy myślą o planowanej restrukturyzacji, ale nie wydają się być nią przejęci. Może na razie wolą o tym nie myśleć i nie psuć sobie Świąt? Też bym tak chciał, ale nie potrafię!

Kolejny błąd

w39Zabalowałem wczoraj na tyle intensywnie, że dzisiaj rano nie miałem siły na zwykłe wstanie z łóżka. Kurczę, już nigdy nie dam się namówić na wyjście do klubu w ciągu tygodnia, a tym bardziej na pewno nie będę na tych spotkaniach pił alkoholu. Tym razem dotrzymam postanowienia, bo chyba nigdy nie czułem się tak kiepsko, jak dziś. Głowa mi pęka, w ustach mam sucho jak na pustyni, a mój zbuntowany żołądek nie chce przyjąć nic innego oprócz wody. Próbowałem wmusić w siebie płatki na mleku (wiadomo – białko dobre jest na kaca), jednak nawet smak moich ulubionych CornFlakes mnie dziś odrzuca. Wyjątkowo paskudny dzień.

Dobrze, że przynajmniej do pracy idę dzisiaj na nieco późniejszą godzinę, bo na 12.00. Do tego czasu może jakoś dojdę do siebie i jako pracownik obsługi klienta Tomaszów Mazowiecki dam radę obsługiwać dzwoniące osoby. Szczęście w nieszczęściu, że przez telefon ani nie widać mojego skacowanego wzroku, ani nie czuć pijackiego oddechu zdradzającego miejsce pobytu podczas minionej nocy.

Największym problemem będzie krycie się z kiepskim samopoczuciem przed kierownikiem zmiany. Jakoś nie wyobrażam sobie przemknięcia obok Marcina i nie zwrócenie na siebie jego uwagi. Jemu nigdy nic nie umyka, dlatego szanse, że nie zobaczy mojego skacowanego wzroku są naprawdę nikłe.

Jak podwyższyć poziom obsługi klienta?

Aby klient dzwoniący do pracownika obsługi klienta Ełk był zadowolony z poziomu jego obsługi należy spełnić kilka podstawowych warunków.

39Po pierwsze, pamiętajmy o skróceniu do minimum drogi, jaką muszą pokonać klienci, aby skontaktować się z kompetentną osobą. Jeśli można sobie na to pozwolić, nie każmy klientom wysłuchiwać nagrań z automatycznej sekretarki, wypełniać męczących formularzy i nie odsyłajmy ich od jednej do drugiej osoby.

Po drugie – nauczmy się słuchać i nie chodzi tu tylko o to, żeby zacząć mówić wtedy, kiedy klient skończy. Dobry pracownik BOK powinien upewnić się czy dobrze rozumie prośbę i pytać w razie niejasności. W przypadku trudniejszych spraw zadawajmy pytania, podsumowujmy wypowiedź klienta i prośmy o potwierdzenie.

Po trzecie, okazujmy wyrozumiałość i cierpliwość. Wysłuchajmy tego, co klient ma do powiedzenia, postarajmy się zrozumieć, okazać sympatię. „Trudnych” klientów jest zwykle niewielu, więc nie bójmy się poświęcać im więcej czasu niż innym.

Po czwarte, spróbujmy postawić się na miejscu klienta i obsługujmy go w taki sposób, w jaki sami chcielibyśmy być obsługiwani.

Po piąte, mówmy po ludzku i przekładajmy z polskiego na nasze. Lepiej nie używać żargonu zawodowego i unikać obcojęzycznych powiedzonek. Komunikujmy się w taki sposób, by klient wiedział, że jest traktowany z szacunkiem i nie miał podstaw do tego, by być niezadowolonym.

Po szóste, dotrzymujmy złożonych obietnic, ale też nie obiecujmy niemożliwego.

Wybuch złości

a39Bardzo wstydzę się iść jutro do pracy i stawić czoło skutkom wydarzeń dnia dzisiejszego. Mimo moich najszczerszych chęci nie udało mi się zapanować nad językiem i zamiast zamknąć buzię i udawać, że wcale nie jestem zdenerwowana wybuchłam z siłą godną bomby atomowej i nawrzeszczałam na koleżankę siedzącą tuż obok mnie. Co gorsza, mój wybuch nie był związany ze sprawami zawodowymi, a wyłącznie z prywatą. Gdybym jeszcze miała do niej pretensje o naszą pracę pracownika działu obsługi klienta Mielec to może jakoś wszyscy by to przełknęli, ale skoro tematem kłótni były sprawy osobiste na pewno wszyscy będą o tym rozmawiać przez kilka długich tygodni.

Dzisiaj wstałam lewą nogą, dlatego jestem w stanie usprawiedliwić się pod kontem dzisiejszego wybuchu. Na Jolkę byłam zła od dłuższego czasu, a przyczyną mojej złości były sprawy damsko-męskie. Jolka swego czasu była moją najlepszą koleżanką. Pewnego dnia zaprosiłam ją do siebie żeby poznała mojego chłopaka, Marka. Zanim się zorientowałam Marek nie był już mój, a stał się chłopakiem Jolki. Tłumaczyli i przepraszali, że po prostu „zaiskrzyło” i to nie moja wina, bo jestem świetną dziewczyną. Byłamz druzgotana, zwłaszcza, że z Markiem planowaliśmy zaręczyny. Myślałam, że to facet na całe życie.

Gdy wczoraj siedząc przy komputerze i rozmawiając z klientami nagle usłyszałam, jak ta wredna małpa Jola flirtuje z moim Markiem przez telefon to myślałam, że zwariuję. Rzuciłam słuchawką telefoniczną i zaczęłam krzyczeć na Jolkę.

Codzienność

s39Obsługa klienta zawsze kojarzyła mi się z ciężką pracą przez długie godziny, niskimi zarobkami i użeraniem się z niezadowolonymi klientami. Po podjęciu pracy w tym zawodzie moje skojarzenia się nie zmieniły, a jedynie przekształciły w zwykłą pewność – naprawdę jest to męczące zajęcie za małe pieniądze związane z ciągłą walką z klientami. Uwierzcie mi, że gdybym tylko miał możliwość i znałbym kogoś, kto mógłby mi pomóc znaleźć pracę w innej branży to już teraz, w tej sekundzie zrezygnowałbym z pracy pracownika obsługi klienta Stargard Szczeciński.

Niestety, jestem tym typem człowieka, który nie ma żadnych znajomości. Moi znajomi w kółko chwalą się jak to wujek, ciocia, brat czy jakiś daleki znajomy załatwił im dobra pracę, a ja cały czas milczę, bo nie mam nikogo o szerokich plecach. Pracę w obsłudze klienta dostałem dzięki swoim umiejętnościom, ale gwoli ścisłości, nie było to bardzo trudne, bo przyjmowali prawie  wszystkich, którzy posiadali przynajmniej jako taką inteligencję. Na tle pozostałych kandydatów na pewno wydawałem się geniuszem, co bardzo mi odpowiadało.

Niedługo miną dwa lata jak każdego dnia obsługuję klientów i próbuję im pomóc. Kiedyś zakładałem, że po roku pracy na pewno zmienię miejsce zatrudnienia, ale nawet teraz chyba nie jestem gotów znów zacząć uczęszczać na rozmowy kwalifikacyjne. Dobrze jest, jak jest.

Ciężki los

Gdy podejmowałem pracę w biurze obsługi klienta założyłem sobie, że cokolwiek by się nie działo, tak ja zawsze będę się starał zachowywać odpowiednio do zaistniałej sytuacji. Wiedziałem, że klienci potrafią być naprawdę paskudni, jednak zupełnie mnie to nie odstraszało. Ludzie jak to ludzie – przez telefon mogą na mnie co najwyżej nakrzyczeć lub nawymyślać mi, jednak nikt nie będzie w stanie dotknąć mnie do żywego. Zupełnie inaczej podchodziłbym do indywidualnych spotkań z klientem, jednak rozmowy przez telefon pozwalają na duże możliwości wycofywania się i odseparowywania od tego, co dzieje się w danej chwili.

Female Sales Clerk At CounterMoja cierpliwość i postanowienie odpowiedniego zachowywania się zostało przetestowane już w pierwszym tygodniu pracy, jako że miałem do czynienia z wieloma klientami, których zachowanie i wypowiedzi  skutecznie nadwyrężały moje silne postanowienie i chęć zachowywania się nienagannie, pracownik obsługi klienta Stalowa Wola. Nie sądziłem, że klienci potrafią być aż tak paskudni i to dla osób, których w ogóle nie znają i nic nie wiedzą. Wiele razy słyszałem o tym jakim to jestem bezdusznym sprzedawcą, który dzwoni tylko po to, by wyciągnąć pieniądze ze starszego, schorowanego i bardzo biednego człowieka. Nie powiem, w takich chwilach czasem czułem się bardzo źle, jednak tłumaczyłem sobie, że nie robię nic złego. Nie byłem przecież w stanie niczego sprzedać, jeśli rozmówca sam nie był zainteresowany zakupem. Bez zgody klienta nie mogłem nic zrobić, a podjęcie decyzji zawsze leżało po stronie mojego rozmówcy.

Wóz albo przewóz

Czasem wydaje mi się, że po ośmiu godzinach siedzenia na biurowym fotelu zaraz odpadnie mi pupa, jednak na szczęście jeszcze do tego nie doszło, choć wydaje mi się, że jeszcze trochę, a na pewno odgniotę sobie siedzenie. Gdybyście tak jak ja, od trzech lat pracowali jako pracownik obsługi klienta Zgierz i każdego dnia przez osiem godzin dziennie siadali na tym samym fotelu, łapali za tę samą słuchawkę i przez kilka godzin rozmawiali z klientami przez telefon, też mielibyście dość ciągłej rutyny i monotonii.

21Nie potrafię powiedzieć co mnie nadal trzyma w pracy, za którą specjalnie nie przepadam. Może jest to lenistwo, a może obawa przed koniecznością znalezienia nowego pracodawcy i bezrobociem? Nie wiem. Wiem jednak, że z każdym kolejnym miesiącem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że praca ta nie jest dla mnie i czym prędzej powinnam z niej zrezygnować. Do ostateczności jeszcze mnie doprowadzono, jednak przypuszczam, że jest to kwestia czasu.

Jedna z moich koleżanek, która niedawno odeszła z firmy pracuje teraz jako stewardessa i żałuje, że tak późno zdecydowała się odejść. Jej przypadek pokazuje, że poza moją firmą są również inne możliwości zatrudnienia, niekoniecznie związane ze sprzedażą. Ja na stewardessę bym się nie nadawała, bo nie mam ani figury, ani odpowiedniej prezencji, jednak mogłabym robić coś zupełnie innego. Tylko co?

Jak przekonać syna

Mój syn dobre trzy tygodnie temu aplikował na stanowisko pracownika działu obsługi klienta w kaliskim markecie budowlanym i nadal nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Szczerze, to wydaje mi się, że skoro do tej pory się nie odezwali to już na pewno się nie odezwą, a syn musi zacząć ponownie przeglądać nowe oferty pracy i przesyłać swoje dokumenty aplikacyjne.

40Co z tego, że nastawił się na pracę w tamtym markecie. Dwóch jego kolegów jakiś czas temu zatrudniło się w tym miejscu i on koniecznie chciał pracować razem z nimi. Gdy tylko napotkał ogłoszenie o rekrutacji na stanowisko pracownika obsługi, natychmiast przesłał swoje CV i list motywacyjny, pracownik działu obsługi klienta Kalisz. Nie wiem czy była to dobra decyzja, zwłaszcza, że Paweł nie zastanowił się zbytnio nad treścią swojego podania o pracę. Bez zastanowienia wysłał to, co akurat znajdowało się na jego dysku, zmieniając jedynie adresata i numer ogłoszenia o pracę. Moim zdaniem, jeśli tak bardzo zależało mu na pracy w tym markecie, powinien poświęcić więcej czasu na stworzenie idealnego CV i idealnego listu motywacyjnego.

Paweł jest coraz bardziej załamany i nie wie co ma ze sobą zrobić. Zachowuje się tak, jakby co najmniej ubiegał o pracę dyrektora lub jakiegoś kierownika. Praca w dziale obsługi klienta nie jest jakimś powalającym stanowiskiem, o które warto walczyć wszelkimi możliwymi sposobami. Mój syn powinien to zrozumieć, poddać się i zacząć szukać czegoś innego. Tylko jak ja mam go do tego przekonać?

Ostatni dzień w pracy

39Dziś mój ostatni dzień w pracy w charakterze pracownika działu obsługi klienta. Choć to ja sama zdecydowałam się zrezygnować z wykonywanej pracy i poszukać czegoś ciekawszego, to i tak co chwila płaczę żegnając się z najbliższymi mi osobami. Nie będę tęskniła za pracą, której naprawdę nie lubię, a za współpracownikami, z którymi zżyłam się przez ostatnie kilka długich lat. Szczególnie będzie mi szkoda naszych pogaduszek i wymienianych naprędce uwag. Niestety w markecie nigdy nie ma wystarczająco dużo czasu, by stanąć gdzieś między regałami i porozmawiać od serca, bo kierownik od razu zagania do pracy. Mimo wszystko zawsze udawało mi się gdzieś spotkać z najlepszymi koleżankami, obgadać kierownika czy porozmawiać o innych sprawach niezwiązanych z marketem.

Po skończonej zmianie mam zamiar zaprosić wszystkich znajomych na pożegnanego drinka. Niestety wielu osób nie będzie, bo pracę zaczynają dziś później ode mnie, jednak ucieszę się z obecności nawet kilku osób. Cieszę się, że podjęłam odważną decyzję i postanowiłam poszukać zawodowego szczęścia w innym zawodzie, a jednocześnie smutno mi, że żegnam się z wieloma sympatycznymi osobami. Mam nadzieję, że nie będę żałowała podjętej decyzji i dość szybko uda mi się znaleźć nowe stanowisko pracy, pracownik działu obsługi klienta Olsztyn. Nie chciałabym za parę miesięcy pożałować teraz podjętej decyzji i pluć sobie w brodę, że zdecydowałam się odejść z marketu.

Co mnie irytuje

Po czterech latach pracy w dziale obsługi klienta w gliwickim markecie ogrodniczym wydaje mi się, że jestem już niemal specjalistką w tym, jak ten market funkcjonuje, na jakich zasadach działa i z czym wiąże się praca w jego obrębie. Człowiek przyzwyczaja się do wykonywanych obowiązków i po jakimś czasie uczy wszystkiego, co związane z jego miejscem pracy. Oczywiście nie mam zielonego pojęcia o tym, co robią na przykład księgowe czy pracownicy zatrudnieni w biurach, jednak o pracy na samej hali wiem bardzo dużo. Po tylu latach pracy na jednym stanowisku, miałoby się ochotę dostać jakiś awans lub przejść na inną posadę, jednak jak na razie nie mam takiej możliwości. Praca pracownika działu obsługi klienta Gliwice nie jest najgorsza, chociaż ma też swoje wady.

38Do głównych wad mojego stanowiska pracy należy przede wszystkim niska pensja. Ile bym dała, by miesięczne wynagrodzenie wzrosło o przynajmniej kilkaset złotych! Obecnie zarabiam nieco ponad 1900 zł netto, czyli nie za dużo. Na szczęście razem z pensją mojego męża jesteśmy w stanie utrzymać siebie i swój dom. Drugą wadą, która jest również dość męcząca, to ciągły kontakt z klientem, który potrafi przyprawić o zawrót głowy i zdenerwowanie. W pracy nie mam nawet chwili czasu dla siebie, bo jak tylko któryś klient zobaczy, że jestem wolna i dyspozycyjna, od razu podbiega wypytując mnie o różne rzeczy. Czasem marzę o półgodzinnej ciszy i nierozmawianiu z nikim. Od pewnego czasu mam taką metodę, że co kilka godzin idę do toalety, by przez dziesięć minut posiedzieć zamknięta w małym pomieszczeniu i nie myśleć o sprawach klientów.

« Older posts Newer posts »